top of page

„Jeżeli podczas koncertu mam gęsią skórkę, to znaczy, że zostało to naprawdę pięknie zaśpiewane.”

Rozmowa z Beatą Kiryluk - Zastępczynią Burmistrza Miasta Międzyzdroje
Dla jednych Międzynarodowy Festiwal Pieśni Chóralnej jest prestiżowym konkursem, dla innych początkiem wakacji. Dla Beaty Kiryluk – zastępczyni burmistrza Międzyzdrojów – to przede wszystkim wydarzenie, które współtworzy tożsamość miasta. Opowiada o swoich pierwszych festiwalowych wspomnieniach, miłości do śpiewu chóralnego, wzruszeniach na widowni i marzeniu, które wciąż czeka na spełnienie.

Od kiedy jest Pani związana z Międzynarodowym Festiwalem Pieśni Chóralnej w Międzyzdrojach i jak wspomina Pani swoje pierwsze spotkania z tym wydarzeniem?

- Z festiwalem jestem związana właściwie od momentu, gdy w latach dziewięćdziesiątych przeprowadziłam się do Międzyzdrojów. Od początku starałam się uczestniczyć w koncertach jako widz.

Być może wynikało to z moich własnych doświadczeń – sama kiedyś śpiewałam w dużym chórze, później śpiewała moja córka w zespole prowadzonym przez Panią Annę Sobierajską. Natomiast zawodowo jestem związana już od ośmiu lat . Jako zastępca burmistrza -sprawuję nadzór między innymi nad kulturą w naszej Gminie.

Jednak nigdy nie przypuszczałam , że festiwal stanie się tak ważną częścią mojego zawodowego życia.

Pamiętam, że rozpoczęcie festiwalu zawsze oznaczało dla mieszkańców symboliczne otwarcie sezonu. Chóry śpiewały na promenadzie i w różnych częściach miasta. Było kolorowo, radośnie i niezwykle muzycznie. To naprawdę było wielkie wydarzenie dla całej gminy.


Wiele osób kojarzy Panią jako stałą bywalczynię festiwalowych koncertów. Co sprawia, że co roku wraca Pani na widownię?

- Uważam, że śpiew chóralny jest jedną z najpiękniejszych form wspólnego spędzania czasu. To nie tylko muzyka. To nauka współpracy, odpowiedzialności za grupę, budowania relacji i przyjaźni, które często zostają na całe życie.

Uwielbiam słuchać ludzkich głosów a cappella. Kocham muzykę polskich kompozytorów. Przy tym czuję się zwyczajnym amatorem i słuchaczem.

Sama śpiewałam przez osiem lat w szkolnym chórze. To były zupełnie inne czasy. W okresie PRL-u chór był dla wielu młodych ludzi prawdziwym oknem na świat. Dzięki śpiewaniu można było podróżować po Polsce, a czasem nawet wyjechać za granicę. Ja również miałam okazję występować w różnych częściach kraju, a raz pojechałam do ówczesnej Czechosłowacji.

Dlatego z ogromnym sentymentem patrzę dziś na młodych ludzi stojących na festiwalowej scenie. Widzę w nich trochę siebie sprzed lat.


Pamięta Pani Międzyzdroje sprzed trzydziestu lat. Jakie obrazy tamtego Festiwalu wracają dziś najczęściej?

- Kiedy oglądałam jubileuszową wystawę i archiwalne fotografie, uświadomiłam sobie, jak niezwykłym wydarzeniem był wtedy festiwal.

Dziś podróżujemy bez ograniczeń, mamy internet i codzienny kontakt z całym światem. W tamtych czasach wyglądało to zupełnie inaczej. Międzyzdroje na kilka dni stawały się miejscem spotkania kultur.

Pamiętam muszlę koncertową pośrodku promenady. Pamiętam egzotyczne stroje, fryzury, języki, których wcześniej nigdy nie słyszałam. To było coś fascynującego. W czasach PRL-u takie wydarzenie naprawdę otwierało ludziom oczy na świat.

Przyjaźniłam się z Andrzejem Mleczką, który organizował festiwal. Opowiadał mi, że mieszkańcy czekali na przyjazd chórów z ogromnym podekscytowaniem. Ludzie przychodzili dużo wcześniej, brakowało miejsc siedzących, a każdy chciał usłyszeć choć fragment koncertu.

W tamtym czasie festiwal był prawdziwą kulturalną perłą Bałtyku. I myślę, że do dziś nią pozostał.


Czy przez lata słuchania muzyki chóralnej zmienił się sposób, w jaki odbiera Pani koncerty?

- Chyba nie. Mam bardzo prosty sposób oceniania muzyki – jeśli podczas koncertu pojawia się u mnie gęsia skórka, to znaczy, że wszystko zostało wykonane tak, jak powinno. Niektóre pieśni słyszałam już wielokrotnie, ale za każdym razem mogą zabrzmieć zupełnie inaczej. Czasem słyszę wykonanie i myślę: „Tak właśnie powinno się to śpiewać”.

Ogromny podziw budzą we mnie zwłaszcza współczesne utwory polskich kompozytorów. Są niezwykle wymagające dla amatorskich zespołów, dlatego co roku jestem pod ogromnym wrażeniem wysiłku i pracy chórzystów.


Czy jest jakiś koncert lub moment festiwalu, który szczególnie zapadł Pani w pamięć?

- Bardzo wzruszył mnie występ chóru dziecięcego ze Szczecina . Obserwowałam z podziwem i nie mogłam uwierzyć, że dzieci w tak młodym wieku potrafią śpiewać z taką świadomością, dyscypliną i muzykalnością. Uświadomiłam sobie wtedy, ile pracy musiała włożyć ich dyrygentka.

Później śledziłam ich dalsze losy i trzymałam za nie kciuki. Cieszyło mnie obserwowanie, jak się rozwijają. Zresztą wzruszam się bardzo często. Chyba po prostu taka jestem. Festiwal dostarcza mi ogromnych emocji i właśnie dlatego tak bardzo go lubię.


Z opowieści wielu osób wynika, że Festiwal zmieniał nie tylko Międzyzdroje, ale również samych mieszkańców. Czy zgadza się Pani z takim spojrzeniem?

- Na sto procent. W przaśnych czasach PRL-u był prawdziwym oknem na świat. Młodzi ludzie obserwowali inne kultury, stroje, sposoby bycia i myślenia. Chóry przywoziły ze sobą nie tylko muzykę, ale również pewien styl życia i kulturę wzajemnego szacunku.

Dla Międzyzdrojów posiadanie najstarszego festiwalu chóralnego w Polsce jest ogromnym prestiżem. To wydarzenie buduje tożsamość miasta.

Przez lata miałam okazję poznać ludzi, którzy go tworzą. To prawdziwi pasjonaci, którzy oddali temu wydarzeniu ogromną część swojego życia. Dziś wielu z nich mogę nazwać przyjaciółmi i naprawdę czekam na ich przyjazd każdego roku.


Co festiwal wnosi dziś do życia Międzyzdrojów?

- Patrząc bardzo praktycznie – przyciąga turystów. Wiele osób wraca do nas później z rodzinami, korzysta z innych atrakcji miasta, poleca Międzyzdroje znajomym. To niezwykle skuteczna promocja szeptana.

Ale festiwal daje nam też coś znacznie ważniejszego – poczucie wspólnoty. To wydarzenie, wokół którego mieszkańcy spotykają się i budują lokalną tożsamość.


Czy mieszkańcy traktują dziś festiwal jako „swoje” wydarzenie?

- Oczywiście.

Bardzo często zdarza mi się, że podczas codziennych zakupów ktoś pyta: „To kiedy widzimy się na festiwalu?”. Wszyscy się tam spotykamy. Dla wielu mieszkańców właśnie tak zaczyna się lato.

Co ważne, początek czerwca to moment, kiedy nasi mieszkańcy nie są jeszcze całkowicie pochłonięci sezonem turystycznym i prowadzeniem swoich biznesów. Dzięki temu mogą korzystać z lokalnej oferty kulturalnej. To naprawdę nasze wspólne święto.


Jak wygląda wsparcie miasta dla organizacji tak dużego wydarzenia?

- Bywały momenty, kiedy pojawiały się pomysły skrócenia festiwalu albo przeniesienia go w inne miejsce. Na szczęście kolejne osoby odpowiedzialne za kulturę w Międzyzdrojach broniły jego obecności w Międzynarodowym Domu Kultury.

Wspieramy festiwal finansowo, udostępniamy Dom Kultury, pomagamy w rozmowach z hotelarzami i lokalnymi przedsiębiorcami.

Dzięki współpracy z partnerami uczestnicy mogą korzystać z atrakcji miasta – dzieci odwiedzają Oceanarium czy Muzeum Figur Woskowych.

Dyrektorzy festiwalu co roku przygotowują wnioski do Ministerstwa Kultury czy Urzędu Marszałkowskiego, a my staramy się ich w tym wspierać. To naprawdę wspólna praca wielu osób.


Jak wyobraża sobie Pani Międzyzdroje i festiwal za dziesięć lat?

- Mam nadzieję, że osoby, które będą kiedyś zarządzać gminą, będą chciały tę tradycję kontynuować.

Festiwal już wielokrotnie się zmieniał. Pojawiły się transmisje internetowe i nowe technologie. Jednak nic nie zastąpi śpiewu wykonywanego na żywo. Można zmieniać stroje, repertuar czy wzbogacać koncerty o instrumenty, ale ten bezpośredni kontakt między chórem a publicznością powinien pozostać niezmienny.

Mam też jedno osobiste marzenie. Chciałabym doczekać dnia, w którym podczas festiwalu wystąpi lokalny chór z Międzyzdrojów. Bardzo wierzę, że taki zespół kiedyś powstanie.


Co powiedziałaby Pani osobie, która nigdy nie była na koncercie chóralnym?

- Powiedziałabym: po prostu przyjedźcie.

Usłyszycie chóry dziecięce, młodzieżowe i dorosłe. Zespoły żeńskie, męskie i mieszane. Muzykę sakralną, współczesną, ludową i rozrywkową.

Poznacie ludzi, którzy od lat umawiają się właśnie tutaj, by podtrzymywać przyjaźnie i zawierać nowe znajomości. A przy okazji zobaczycie, jak zmieniają się Międzyzdroje.

Może się okazać, że festiwal stanie się również stałym elementem Waszego życia. Bo wielu z nas właśnie tak zaczęło swoją przygodę z tym niezwykłym wydarzeniem.

  • Facebook
  • YouTube

©2021 by International Choral Song Festival in Międzyzdroje

bottom of page